Na co polowali dawni Słowianie?

„Sklawenowie zamieszkują od miasta Nowietunum i jeziora zwanego Mursiańskim aż do Danastru, a na północ aż do Wiskli; ci w miejsce miast mają błota i lasy” - tak o naszych przodkach napisał podróżnik Jordanes. Taki obraz Słowiańszczyzny we wczesnym średniowieczu, pomimo akweduktów w Nowogrodzie, kopalni bursztynu w zachodniej części zasiedlonych przez naszych przodków terenów oraz wciąż wzrastającej powierzchni ziem uprawnych, należy uznać za dominujący we wczesnym średniowieczu.

Z jednej strony nie ma nic urągającego w tym, że tereny zamieszkiwane przez dawnych Słowian obfitowały we wszelkiego rodzaju zwierzynę. Jest rzeczą naturalną, że obficie polowano na zwierzęta i żadna w tym nowość. Jedyne, co prawdopodobnie różniło dawnych Słowian od krajów chrześcijańskich na zachodzie Europy, było podejście do dzikiej zwierzyny.

Podczas, gdy religia chrześcijańska budowała obraz człowieka jako władcy dzikiego świata, w pewnym sensie postawionego ponad nim, tak wierzenia słowiańskie tworzyły zgoła inny obraz. W rodzimej religii człowiek był zaledwie częścią Natury i to nie najważniejszą. W sposób naturalny funkcjonował jak wszystkie inne drapieżniki, a zatem polował i zabijał, aby zdobyć pożywienie oraz skóry. Pozostaje postawić pytanie: jaką część diety dawnych Słowian stanowiło mięso zwierzyny łownej?

Pójdźmy kawałek dalej: Jordanes i jemu podobni nie mieli racji odnośnie opisywanej przez nich wizji Słowiańszczyzny, jako krainy dzikiej i niecywilizowanej. Zgodnie z teorią europejskiego uniwersalizmu, kraje słowiańskie pozostawały dzikie, barbarzyńskie, pogańskie i gotowe do podbicia. Świadectwa zachodnich podróżników należy traktować jako swoiste uzasadnienie antysłowiańskich krucjat.

Archeologia brutalnie demaskuje wizję dawnych Słowian jako dzikusów uganiających się za zwierzyną po lasach i mokradłach.

Nie taki Słowianin dziki jak go malują
Skąd to wiemy? Wyniki analiz materiałów kostnych pochodzenia zwierzęcego, które odkrywa się podczas wykopalisk archeologicznych, jednoznacznie wskazują, że udział zwierzyny łownej nie przekraczał nawet 10% całego pożywienia. Dla przykładu: w Gnieźnie odsetek ten wynosił tylko 7,6% i to uwzględniając przeciętną liczbę kości poszczególnych zwierząt. W liczbach bezwzględnych było to jedynie 0,2%!

Są też przypadki zgoła odmienne. W Gdańsku kości dzikich zwierząt stanowiły 1/3 materiału kostnego, a w słowiańskim Berlinie było to 50%. W Hensel podaje, że zwierzyna łowna stanowiła 1/5 ogóły zjadanego mięsa, a odsetek ten wzrastał na terenach wiejskich, spadał zaś dla grodów.

Piastowie a reguły polowań
Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem dynastii Piastów. Choć polowanie nie stanowiło podstawy wyżywienia naszych przodków, to wciąż było popularne. Spełniało bardzo ważną funkcję, czyli stanowiło swoisty trening wojskowy, który przechodzić musieli wszyscy, którzy aspirowali do miana woja. Było też sposobem gromadzenia bogactwa, czego wyrazem były książece reguły polowań w okresie wczesnopaństwowym.

Uboga ludność zamieszkująca wsie i osady mogła polować na drobną zwierzynę: sarny, lisy, zające, kuny, wiewiórki itp., ale i tak skóry upolowanych zwierząt należało oddawać księciu jako daninę.

Możni posiadali przywilej polowania na grubą zwierzynę: tura, dzikiego konia, łosia, jelenia czy niedźwiedzia. W XIII wieku polowanie stało się tak popularne wśród wyższych warstw społeczeństwa, że aż ludność wiejską całkowicie pozbawiono prawa do polowania.

Łowiectwo jako sposób zaopatrywania w dodatkowe mięso
Przejdźmy do jeszcze ciekawszych niuansów na temat polowań dawnych Słowian. Zostawmy aspekt ekonomiczno-prawny łowiectwa i skupmy się na polowaniu jako sposobie dostarczania dodatkowego mięsa.

Trudno pominąć sugestię Hanny i Pawła Lisów z Grodziska Żmijowiska, którzy twierdzą, że nie wszystkie zwierzęta na które polowano służyły celom żywieniowym. Co to znaczy? Polowanie było także sposobem dostarczenia skór oraz substancji leczniczych. Tak było choćby w przypadku tzw. „niedźwiedziego sadła” lub „bobrowego skromu”.
Poniżej lista zwierząt na które polowano jedynie w celu zdobycia mięsa:
• żubr
• łoś
• jeleń
• sarna
• dzik
• zając
• niedźwiedź (zjadano jego łapy)
• bóbr (zjadano ogon)

Do listy tej należy zaliczyć również dzikie ptactwo:
• różne gatunki kaczek
• kuropatwy
• łabędzie
• głuszce
• kruka
• drozda
• krogulca
• kormorana
• jastrzebia
• wrony

Nie sposób wykluczyć, że zwierzęta, na które polowano z innych przyczyn również czasami były zjadane. Do tych trzeba zaliczyć:
• żbiki
• sobole
• borsuki
• tchórze
• susły
• wiewiórki
• chomiki
• wydry
• bobry
• rysie
• wilki

Jak wyglądały polowania we wczesnym średniowieczu?
Bardzo różnie w zależności od tego kto i na co polował :) W źródłach zachowały się liczne opisy polowań, w których udział brali władcy ówczesnej Słowiańszczyzny. Gall Anonim, dla przykładu, opisał polowanie Bolesława Krzywoustego na dzika. Brała w nim udział nagonka i cały królewski orszak.

Co ciekawe: już od wczesnego średniowiecza do polowań używano również psów, czy może lepiej „ogarów”. Od IX wieku polowano z sokołami, jastrzębiami a nawet krogulcami. Warto dodać, że polowanie z jastrzębiem zarezerwowane było jedynie dla księcia.

Gdy polowano na duże zwierzęta, tury lub żubry, używano łuków, oszczepów, noży oraz toporów. Ludzie ubodzy, jak wskazuje materiał archeologiczny, używali proc, maczug i dmuchawek (sic!) podobnych do tych, które znamy ze współczesnej Doliny Amazonki.
Nie zapominajmy również o niezwykłej pomysłowości ówczesnych ludzi. Ci, którzy nie mogli sobie pozwolić na topory i oszczepy, używali zapewne niezliczonych form broni stworzonej według własnego pomysłu i sposobu wykonania. Wiele takich narzędzi udało się odnaleźć i stanowią one swoistą zagadkę oraz pomnik słowiańskiej pomysłowości.

Oprócz tego stosowano również doły łowieckie, sidła, paści zwane słopami (spadające kłody), klepce z zatrzaskującymi się ramionami oraz działające na tej samej zasadzie drewniane stępice uruchamiane poprzez stąpnięcie. Ich ślady odnajdujemy na terenie całej Polski.
Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedno: w nowożytnej Polsce, gdzie polowania stały się jeszcze bardziej popularne, używano bardzo podobnych sprzętów. Ich technologiczne udoskonalenia z reguły były zaledwie o krok od prasłowiańskiej podstawy.

Na koniec moje ulubione: samostrzały. Był to łuk oraz potrzaski w postaci zamykających się klatek. Używano także sieci oraz lepów wyrabianych z jemioły, siemienia lnianego i pączków róży. Jednym słowem: nie taka Słowiańszczyzna dzika, jak ją malują!

Źródło: „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko…” H. i P. Lis
Więcej na ten temat można znaleźć pod tym adresem: kuchnia dawnych Słowian
Trwa ładowanie komentarzy...