O autorze
Kulinarna historia Polski, czyli rzecz o tym jaką rolę jedzenie odgrywa współcześnie, a jaką odgrywało przed wiekami? Jak się zmieniło? Co jedli nasi przodkowie, a co z tych potraw i przypraw przetrwało do dziś? Zapraszam do odbycia wspólnej wędrówki przez kulinarne dzieje Polski. Będzie naprawdę smacznie! Autorem jest Jakub N. Gajdziński, redaktor naczelny portalu Smaki z Polski.

"Rolls Royce też jest produkowany ręcznie". Prezes firmy, która zatrudnia do ręcznego obierania cebuli odpowiada

Dlaczego należy wybierać polskich dostawców, kim są pracownicy dla firmy oraz z jakimi przeciwnościami zmaga się polska firma opowiada Jakub Jazdon, prezes firmy Onix.

W rozmowie prosimy Pana Jazdona o komentarz do informacji podanych na NaTemat oraz staramy się dowiedzieć, jak wygląda podejście Onixa do swoich pracowników i prowadzonej działalności.



Ten temat zainteresował nas szczególnie, ponieważ Onix jest jedną z niewielu wielkich firm związanych z kulinariami i branżą spożywczą, która jest całkowicie polska. W dodatku jest to jedna z największych firm w Europie produkująca cebulę, czosnek i ziemniaki.

Sami oceńcie co myślicie o praktykach firmy Onix, jej podejściu do pracowników i problemach z którymi musi się mierzyć w Polsce i Europie.
W niedawno opublikowanym artykule na Natemat.pl wskazuje się Onix jako przykład firmy, która wykorzystuje tanią pracę najbiedniejszych mieszkańców wsi. Jak Pan odpowie na ten zarzut?

Wydaje mi się, że jest to całkowite nieporozumienie. Trzy miliony ludzi musiało wyjechać w poszukiwaniu chleba na obczyznę, więc nazywanie wyzyskiem dawanie ludziom pracy jest kompletnie nie na miejscu. Mówimy o pracy ze wszystkimi świadczeniami, niekiedy ludziom z najmniejszym wykształceniem, najgorzej sytuowanym, często dotkniętym różnymi losowymi sytuacjami.

Szkoda, że autor nie zadał sobie tyle trudu, żeby dokładnie przeanalizować sprawę. Porozmawiać z tymi ludźmi, dowiedzieć się ile zarabiają , czy czują się wyzyskiwani, czy są ubezpieczeni oraz czy mają złe warunki pracy.

Jak dobrze wiemy maszyny są wydajniejsze i tańsze. Dlaczego zdecydował się Pan jednak na zatrudnienie ludzi przy obieraniu cebuli?

Z bardzo prostej przyczyny. Nie wszystko są w stanie zrobić maszyny. Produkty, które dostarczamy do sieci Lidla czy do Biedronki są najwyższej jakości, a taką jakość potrafi zapewnić tylko ludzka ręka. Nie da się maszynowo obrać towaru w taki sposób, w jaki jest on przygotowany do sprzedaży detalicznej przez nasze Panie. To jest najwyższa jakość. Podobnie można by zapytać dlaczego rolls royce’y są produkowane ręcznie. Na wielu produktach wręcz chwali się ten sposób wykonania. Panie pracujące przy obieraniu cebuli zasługują na uznanie, gdyż robią to doskonale i nie jest to łatwa praca. Cebula przez nas produkowana nie ma żadnych zadziorów oraz uszkodzeń na swojej łusce. Dzięki temu warzywa zachowują świeżość przez długi okres. Nie ścinamy również piętki oraz szczypioru po to, aby cebula mogła jak najdłużej leżakować. Dzięki pracy naszych Pań, Klienci mogą kupić w sklepie produkt najwyższej jakości.

Nie ma na świecie maszyny, która by coś takiego zrobiła. Powiem Panu więcej. Mieliśmy maszyny do obierania cebuli uznanej w naszej branży firmy Finis, ale prawda jest taka, że sprzedaliśmy je kilka miesięcy temu. Były u nas przez 6 lat i osiągały bardzo wysoką wydajność sięgającą 3,5 tony na godzinę. W naszej branży nie o ilość jednak chodzi, a o jakość. Jakość jest najważniejszym kryterium którym kierujemy się w naszej pracy. Produkujemy przecież żywność.

Kogo zatrudnia firma Onix?

Firma zatrudnia około 250 osób. Około 50 osób stanowią Panie, które obierają cebulę. Około 40 osób to osoby z wykształceniem technicznych do obsługi maszyn. Zatrudniamy 30 kierowców, wielu operatorów różnego typu urządzeń, mechaników, techników, tokarzy, spawaczy, elektryków, a także managerów i księgowych. Wszystkich z branży potrzebnych do naszej działalności.

Każdy pracownik ma zapewniony pełen pakiet socjalny. Pracownicy mają różnego typu przywileje, paczki okolicznościowe itd. Każdego naszego pracownika pod tym względem traktujemy równo. Jesteśmy normalną firmą, a każdego roku nasi pracownicy zarabiają lepiej. Wraz z rozwojem firmy poprawia się również wysokość płacy i warunki pracy.

Z reguły w Polsce proponuje się pracownikom elastyczne formy zatrudnienia, które nie zapewniają podstawowych świadczeń socjalnych i są mniej korzystne z punktu widzenia pracownika. W Onixie wygląda to inaczej. Dlaczego zdecydowali się Państwo na korzystniejsze rozwiązanie z punktu widzenia pracownika, czyli umowę o pracę?

Każda osoba, która wyrazi chęć pracy na umowę o pracę taką otrzymuje. Oczywiście nie wszyscy ludzie wykonujący dla nas pracę mają taką umowę. 3-4% ze względu na jej charakter oraz fakt, że sami jej nie chcieli mają umowy o dzieło. Natomiast każdy chcący z nami stale współpracować na zasadzie umowy o pracę, jest u nas mile widziany. Jesteśmy poważną firmą i traktujemy ludzi poważnie. To firma jest dla ludzi, a nie na odwrót.

Jakich dostawców Państwo wybierają?

Jakość jest dla nas wartością nadrzędną. Jednak jeśli mam do wyboru produkt polski oraz zagraniczny w tej samej jakości i cenie, zawsze wybiorę polski. Mało tego, nawet jeśli trzeba by było zapłacić ciut więcej kupię u polskich dostawców, dlatego że promujemy swoje i czujemy się odpowiedzialni za Polskę, swoich sąsiadów, a jak wiadomo lepiej zostawiać pieniądze w kraju niż wyprowadzać za granicę. To naturalna sytuacja i myślę, że większość polskich firm podobnie traktuje krajowych kontrahentów. Oczywiście, nie zawsze da się to zrobić, bo często jakość danego produktu w kraju nie odpowiada wymogom sieci i wtedy musimy szukać odpowiedniego surowca w całej Europie.

Z jakimi przeciwnościami musi się zmagać polska firma?

Jest tego sporo. Przykładem może być wszechobecna papierologia, szczególnie jeśli chodzi o rozwój i inwestycje budowlane. Wszelkie uzgodnienia, pozwolenia itd. To prawdziwa droga przez mękę. Kiedy zaczynałem 20 lat temu wystarczało 6 miesięcy na realizację całej inwestycji ( w maju podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu budowy hali po uzyskaniu wszystkich niezbędnych pozwoleń - budynek był gotowy do użytku w październiku). Dziś są to 2 lata, a przez ten okres cała koniunktura może się zmienić i okaże się, że inwestycja nie ma dalszego uzasadnienia biznesowego.

Drugim utrudnieniem jest duże rozdrobnienie rolnictwa. Jeśli kupujemy 100 tys. ton towaru rocznie to wolimy rozmawiać z dużymi partnerami, z którymi uzgodnienie warunków zapewni nam duże dostawy. Niestety w kraju sporo jest dostawców, którzy zapewniają po 20-30 ton. Łatwo przeliczyć ile telefonów i ile negocjacji musimy przeprowadzić, a przecież z każdym Klientem trzeba porozmawiać i poświęcić mu czas. Duże rozdrobnienie wiąże się również z różnorodnością towaru. Klient, który kupi ziemniaki lub cebule i mu zasmakują oczekuje, że za tydzień kupi te same. A to bardzo ciężko osiągnąć. "Mali" rolnicy powinni się dostosowywać i uprawiać te same odmiany o podobnej jakości co więksi, by łatwiej można było współpracować.

A trzecią sprawą, na którą chciałbym zwrócić uwagę jest to, że produkty z importu można kupić często poniżej kosztów produkcji w Polsce. Nie chodzi tu o jakieś dalekie kraje, tylko o Europę Zachodnią. Rodzi się pytanie jak to możliwe że zachodnich rolników stać na sprzedaż produktów poniżej ich kosztów wytwarzania? Czy rzeczywiście wszyscy rolnicy w UE maja takie same wsparcie finansowe jak rolnicy polscy? Bardzo w to wątpię!

Rozmawiał Jakub Napoleon Gajdziński
www.smakizpolski.com.pl
Trwa ładowanie komentarzy...